niedziela, 14 czerwca 2015

dzień pierwszy czyli Turbacz

     Jest czwartek 4 czerwca Boże Ciało. Wstajemy z Emką wcześnie rano bo trzeba skończyć pakowanie . Wyjeżdżamy na cały długi 4 dniowy weekend . O 6 30 już gotowi czekamy na de Riffa i Lule

Emka już się opala


A Olewka jeszcze śpi 

Ale zaraz wstanie już Emka tego dopilnuje
( zobaczcie co niesie )

od wschodu słoneczko oświetla nikłe chmurki


a od zachodu są one gęstsze

Wydawało się , że pogoda może nam pokrzyżować plany . Te były dość ambitne ,  3 szczyty Korony Gór Polski w 3 dni . Plan pierwotny zakładał Radziejowa , Mogielica , Turbacz ostatecznie zrobiliśmy to dokładnie odwrotnie.
     Z de Riffem jesteśmy przyjaciółmi od 20 lat , ostatnio mamy jakby mniej czasu na spotkania i rozmowy , więc ten wyjazd miał dla mnie dodatkowy plus i to wcale nie mały .
     Przyjechali , bagaże chowamy do bagażnika i w drogę. Krajobrazy już po drodze były piękne .


   
     Po kilku godzinach jesteśmy na miejscu . Wita nas pani Ania i jej mąż gdzie mamy zamówiony nocleg . Pokoje u Anki zamówili de Riff  i Lula jeszcze 2 tygodnie przed wyjazdem . Cena niewiarygodna wprost 20 zł od osoby za noc to prawie jak za darmo . Pani proponuje także obiady ale nas nie będzie przecież całymi dniami , więc odmawiamy .
     Po rozpakowaniu się i ponownym spakowaniu plecaków na szlak , pozostaje jeszcze jeden problem. Na początek szlaku mamy około 10 km na nogach po ulicy to męczące i czasochłonne . De Riff mógł jechać samochodem ale mieliśmy ochotę napić się piwa na szlaku . Autobus dziś nie jeździ. Z pomocą przychodzi nam mąż właścicielki proponując , że nas odwiezie . Wsiadamy do samochodu i ruszamy na początek naszego dzisiejszego szlaku .
     Wysiadamy na przełęczy Knurowskiej i ruszamy na szlak

Pierwsze widoki na szlaku


pierwszy krzyż

i pierwszy odpoczynek

i spotkaliśmy w Gorcach żubra :P

     Pierwsza część szlaku prowadzi na polane Rąbaniska . Pogodę mamy idealną na szlak . Jest lekko pochmurnie , słońce nie grzeje ale nie zapowiada się też na deszcz . Temperatura około 22 stopni .
Idzie się naprawdę znakomicie . 

     Po około 1,5 h jesteśmy na hali i naszym oczom ukazuje się przecudny widok na jezioro Czorsztyńskie i Pieniny . To zapowiedź tego co zobaczymy na innych szlakach .
    Zdjęcia nie do końca oddają to co widzieliśmy ale może zachęcą was abyście poszli i sami to zobaczyli 






Odpoczywamy i cieszymy oczy tym widokiem 

Po krótkim odpoczynku ruszamy w dalszą drogę przed nami jeszcze około godziny drogi


     Kolejna część szlaku ma nas doprowadzić do polany Grabowska Duża . Na szlaku pomimo , że idziemy w lesie znajdujemy piękne i jakby magiczne miejsca



     Dochodzimy na cudownie kwitnącą mleczami polane





     Stąd już nie daleko do schroniska PTTK "Pod Turbaczem" . Docieramy tam po kilku minutach , ale jeszcze nie pora aby się rozgościć w schronisku w końcu jak sama nazwa wskazuje jesteśmy pod Turbaczem a chcemy być na . Szukamy oznaczenia dalszego szlaku na Turbacz , trzeba zaznaczyć , że szlaki są bezpłatne ale bardzo słabo oznakowane . 
     Znaleźliśmy szlak i ruszamy na sam szczyt . Kolejne kilka minut i jesteśmy na szczycie .

Emka


Lula

de Riff

Olewka

     Jesteśmy na szczycie , wyżej się nie da . No to wracamy . Schodzimy do schroniska , żeby podbić książeczki KGP (każdy szczyt trzeba potwierdzić pieczątką i zdjęciem ) i na obiad .

     Po obiedzie to czego nie lubię i jest dla mnie zawsze przykrym obowiązkiem czyli zejście . Skoro się weszło to trzeba i zejść .

     Zamiast opisywać powrót to wam pokażę :










     Ale schodzenie też się kończy . Witają nas psy w pierwszych domach

     Dzwonimy po właściciela , który przyjeżdża jak obiecywał i zabiera nas na nocleg z przełęczy Knurowskiej .
     Wracamy  i chcemy się rozliczyć za podwózkę ale pan twierdzi że rozliczymy się na koniec przed wyjazdem .
     No to szybko pod prysznic . Plan na wieczór wspólne piwko . Ja po prysznicu zasypiam jak kamień i dzisiaj nici z piwka 
     Tak kończy się ten pierwszy dzień . Kolejne dni w kolejnych częściach 



Dwa tygodnie w Apulii- Wyjeżdżamy z Apulii czyli Matera

      Wczoraj poszliśmy spać dość późno a dziś mieliśmy wstać wcześnie rano. Dziś kolejny z naszych dobroczyńców, gdyby nie on nie dojechal...