Jest wtorek, wstajemy rano i niespodzianka. Deszcz pada i to nie kropi sobie ale jest ulewa. No ale trudno, czasami i tak bywa. Jemy więc śniadanie i rozmyślamy co począć z takim dniem. Nagle jednak zza chmur wyłania się słońce. Szybko zbieramy się i do Martina Franca, tam będziemy się dalej zastanawiać gdzie jedziemy.
Pociąg już klasycznie opóźniony, w końcu jednak docieramy do Martiny i tam podejmujemy decyzję. Jedziemy do Taranto.
Po około godzinie byliśmy już w Taranto. Żołądki dały o sobie zaraz znać. Szybko znaleźliśmy sklep, bo dochodził czas siesty, i zrobiliśmy zakupy. Kanapki na ławeczkach z widokiem na morze smakowały jak wytworny kawior z homarem 😄.
Zanim posiłek się zakończył, ja zdążyłem obfotografować nabrzeże
Spacer zaczynamy od mariny, opuszczonej już w tym okresie ale nadal pełnej łodzi i żaglówek.
Nabrzeże co chwilę zaskakuje nas pięknymi widokami.
Tak docieramy do zamku aragońskiego zwany inaczej jako zamek Sant'Angelo (Świętego Anioła)". Wybudowany w XVw. zamek stanowi teraz bazę wojskową obrony wybrzeża.
Wizyta w zamku jest bezpłatna każdego dnia
Na początek film który wprowadza nas w historie zamku. Na zwiedzanie zamku w tamtym momencie byliśmy jedynie my, dotarł do nas przewodnik, niestety informuje nas że nie byli w stanie ściągnąć osoby która dobrze mówi w języku angielskim, tak że prowadzi nas on starając się tłumacząc co nieco w języku angielskim .
Po chwili okazuje się jednak że nasz przewodnik włada językiem angielskim dokładnie tak jak my, przy tym stresując się niesamowicie, doszliśmy wszyscy do wniosku że skorzystamy z tabliczek informacyjnych, które znajdowały się w każdej z komnat oraz przy zabytku mniejszym czy większym.
Rozpoczęcie budowy zamku zaczęło się w 916 roku.
Na przestrzeni setek lat powstało pięć wieży,
Każda z nich ma swoje imię San Cristofalo, San Lorenzo, Wieża Flagowa i Torre Annunziata, San Angelo.
W czasie kiedy byliśmy zwiedzać odbywały się wykopaliska archeologiczne.
Korytarze zamku
Przyklepujemy wizytę przepięknym zachodem słońca ze szczytu jednej z wierz .
Most San Francesco di Paola w Taranto łączy starą część miasta z nową częścią miasta
Nasze zwiedzanie zamku dobiega końca.
Robimy mała przerwę na drobne zakupy , oczywiście zaczyna sie zciemiać więc idziemy dalej
Na horyzoncie pojawia się widok na Urząd Miejski
Jest co podziwiać
Wyruszamy na podziwianie uliczek Taranto,
Most San Francesco di Paola od części nowego miasta
Musimy przyznać że spodziewaliśmy się urokliwych typowo włoskich uliczek
Jednak okazuje się że uliczki tego miasta są mocno "niedopieszczone" i zniszczone, i proszą się o renowacje , oczywiście dalej mają urok może troszkę czarny :)
Podczas spacerowania, natrafiamy na kolejne wykopaliska
Kolejnym punktem w planie to Katedra z bezcenną barokową kaplicą San Cataldo
Dochodzimy do celu a tutaj muzyka , podchodzimy bliżej i kolejny niesamowicie teatralny pogrzeb.
Kościół San Domenico Maggiore
Czas na powrót do domu. Po drodze przystajemy żeby podziwiać Port nocą z bliska
Robimy drobne zakupy na kolacje
I w drogę na przystanek, oczywiście nie można się obejść bez niespodzianek.
Aga poszła kupić bilety i wraca bez biletów , dlaczego? Bo Pan który sprzedawał bilety powiedział że skończył mu się papier w drukarce . To był jedyny punkt w którym możemy kupić bilety powrotne, co robimy, pierwsza myśl kierowca nam na pewno sprzeda, no bo jak to jechać bez biletów. Wszystko jest możliwe, kierowca informując nas że on nie dokonuje sprzedaży w autobusie postanawia zabrać nas na gapę :) Dzień kończymy przepyszną kolacją z owoców morza, po prostu nie mogło być lepiej :D Wszyscy szczęśliwi idziemy spać , bo jutro czeka nas nowy dzień :) .