Tym razem przenosimy się w Beskid Śląski.
Poranna toaleta, śniadanie, szybkie zakupy po drodze, zaparkować Kropka i gotowi do drogi.
Plan jest taki: wjeżdżamy kolejką pod Szyndzielnie, dalej na Szyndzielnię, Klimczok, do schroniska i wracamy do kolejki.
Plan nie zakłada wyjścia z dolnej stacji kolejki do górnej, bo obawiamy się podejścia z Julką na plecach. Nie byliśmy w górach już ze dwa lata dlatego postanowiliśmy wjechać kolejką.
No to zaczynamy, kolejka do kolejki dość długa.
Dziewczyny gotowe do wyjazdu na górę
W końcu doczekaliśmy się bilety zakupione, nasz wagonik przyjechał i udało się wsiąść. Wagoniki nie zatrzymują się więc wsiadanie z Julką w nosidle było trochę wyzwaniem.
i jesteśmy już na górze. Pierwszy cel osiągnięty. Jesteśmy przy górnej stacji kolejki na Szyndzielni.
Dopiero teraz zaczyna się nasza wędrówka. Pogoda nam dopisuje, nie ma upału ale jest ciepło.
Zaczynamy z poziomu 954 m n.p.m. 100 metrów dalej jesteśmy na polanie Kamienica
No i jesteśmy na Szyndzielni. Julia po raz pierwszy powyżej 1000 m n.p.m. a dokładniej 1028m a to nie koniec.
My odpoczęliśmy i ruszamy szlakiem żółtym ku celu naszej dzisiejszej wędrówki.
Po kilkunastu minutach jesteśmy na szczycie.
Okazało się, że wybraliśmy idealny szlak, gdybyśmy wybrali szlak czerwony, mielibyśmy ostre podejście na końcu.
Zuza z takim zapasem sił, że od razu poszłaby dalej.
Ja jednak tak zmęczony że potrzebuję odpoczynku.
i wcina swoją bułkę
Dowód na to że dotarliśmy na 1117 m n.p.m.
Mieliśmy już zamiar wracać ale zobaczyliśmy chatkę na Klimczoku. Chatka jest bardzo urokliwa, w samej chatce mnóstwo pamiątek po innych turystach a przy chatce kamienie z wielu, wielu szczytów.
Ostatnie podejście i zawitaliśmy do schroniska PTTK Klimczok. Podbijamy książeczki Diademu Gór Polskich
i wracamy. Ostatni rzut oka na Klimczok
Wracamy do rozstaju szlaków i znowu jesteśmy na tym samy szlaku którym wchodziliśmy do góry.
Po powrocie na Szyndzielnie zjeżdżamy na dół kolejką.
Ostatnie spojrzenie na stary wagonik kolejki linowej i kończymy naszą dzisiejszą wyprawę
Julia wieczorem zasypia a my wraz z Marcinem i Moniką siadamy w ich przepięknym ogrodzie i sącząc piwko wspominamy stare czasy