poniedziałek, 31 grudnia 2018

Którędy na Klimczok?

    Kolejny poranek w Bielsku i kolejny szlak na nas czeka.
    Tym razem przenosimy się w Beskid Śląski.
    Poranna toaleta, śniadanie, szybkie zakupy po drodze, zaparkować Kropka i gotowi do drogi.
    Plan jest taki: wjeżdżamy kolejką pod Szyndzielnie, dalej na Szyndzielnię, Klimczok, do schroniska i wracamy do kolejki.
   Plan nie zakłada wyjścia z dolnej stacji kolejki do górnej, bo obawiamy się podejścia z Julką na plecach. Nie byliśmy w górach już ze dwa lata dlatego postanowiliśmy wjechać kolejką.

   No to zaczynamy, kolejka do kolejki dość długa.

Dziewczyny gotowe do wyjazdu na górę


W końcu doczekaliśmy się bilety zakupione, nasz wagonik przyjechał i udało się wsiąść. Wagoniki nie zatrzymują się więc wsiadanie z Julką w nosidle było trochę wyzwaniem.


i jesteśmy już na górze. Pierwszy cel osiągnięty. Jesteśmy przy górnej stacji kolejki na Szyndzielni.


Krótki postój na przebranie Julki nasze siusiu i w drogę.


Dopiero teraz zaczyna się nasza wędrówka. Pogoda nam dopisuje, nie ma upału ale jest ciepło.


    Zaczynamy z poziomu 954 m n.p.m. 100 metrów dalej jesteśmy na polanie Kamienica


Dalej na Szyndzielnie. Julka grzecznie w nosidle, wtedy jeszcze nie chodziła więc cała trasa czekała ją w tym nosidle. Możemy śmiało polecić nosidło turystyczne, jeżeli wybieracie się z małym dzieckiem na szlak to nosidło turystyczne jest idealne. Mega wygoda i dla dziecka i dla rodzica który niesie dziecko.


   No i jesteśmy na Szyndzielni. Julia po raz pierwszy powyżej 1000 m n.p.m. a dokładniej 1028m a to nie koniec.


Bo przecież chcemy dojść na Klimczok . Dochodzimy jednak do rozejścia szlaków. Szlak żółty prowadzi na Klimczok a szlak czerwony na Klimczok i co tu wybrać. Julia słodko baraszkuje po okolicy na rozstaju szlaków  a ja siedzę nad mapą i zastanawiam którędy poprowadzić naszą małą grupę. Dziewczyny odpoczywają i opatrują obtarte stopy gdy naglę słyszę kogoś kto po francusku rozmawia ze sobą i zastanawia się którędy pójść na Klimczok, postanawiam więc użyć swojego francuskiego i pomóc. Mieszkałem kilka lat temu w Paryżu i trochę mówiłem po francusku, okazało się jednak że mój francuski jest na tyle słaby , że pani która była Polką szybko zmieniła język na polski. 😂😂😂
My odpoczęliśmy i ruszamy szlakiem żółtym ku celu naszej dzisiejszej wędrówki.



Po kilkunastu minutach jesteśmy na szczycie.
Okazało się, że wybraliśmy idealny szlak, gdybyśmy wybrali szlak czerwony, mielibyśmy ostre podejście na końcu.


Zuza z takim zapasem sił, że od razu poszłaby dalej.


Ja jednak tak zmęczony że potrzebuję odpoczynku.

Julia w ósmym niebie raczkuje po szczycie

i wcina swoją bułkę

Dowód na to że dotarliśmy na 1117 m n.p.m.



Mieliśmy już zamiar wracać ale zobaczyliśmy chatkę na Klimczoku. Chatka jest bardzo urokliwa, w samej chatce mnóstwo pamiątek po innych turystach a przy chatce kamienie z wielu, wielu szczytów.


Zaczynamy więc wracać. Schodzimy do szlaku czerwonego,


Ostatnie podejście i zawitaliśmy do schroniska PTTK Klimczok. Podbijamy książeczki Diademu Gór Polskich


i wracamy. Ostatni rzut oka na Klimczok


Wracamy do rozstaju szlaków i znowu jesteśmy na tym samy szlaku którym wchodziliśmy do góry.
Po powrocie na Szyndzielnie zjeżdżamy na dół kolejką.


 Ostatnie spojrzenie na stary wagonik kolejki linowej i kończymy naszą dzisiejszą wyprawę

Julia wieczorem zasypia a my wraz z Marcinem i Moniką siadamy w ich przepięknym ogrodzie i sącząc piwko wspominamy stare czasy











sobota, 22 grudnia 2018

W końcu na szlak czyli ze Straconki na Czupel

     Więc nadszedł ten czas, by ruszyć na szlak. Pobudka, śniadanie i ruszamy. Szybkie zakupy po drodze i jesteśmy na początku naszego dzisiejszego szlaku. 
     Startujemy z parkingu na Straconce. Julia w nosidle, Madzia z nosidłem, ja z plecakiem a Zuza z werwą ruszamy aby zdobyć kolejny szczyt do Korony Gór Polski. 


     Oczywiście nie ma się co oszukiwać, że Czupel to ambitny szczyt. My jednak po dwóch latach rozbratu z górami czujemy już pierwsze podejście.
     Początek szlaku już znamy bo z tego parkingu kiedyś wyruszaliśmy na kulig Magurkę Wilkowicką.
     Szlak jest idealny na przywitanie się z górami dla Julki. Nie jest wymagający więc po pierwszym podejściu idziemy spacerkiem. Julia wbrew naszym obawom świetnie czuje się w nosidle a dodatkowo zabawiana przez Zuzę śmieje się przez cały czas. 


Tak nie wiadomo kiedy znajdujemy się  na Magurce.
Chwila odpoczynku przy sklepie pod Magurką. Jemy drugie śniadanie ja zamawiam kawę w sklepie i po chwili jesteśmy znów gotowi do dalszej drogi.







     Zaledwie kilkadziesiąt metrów dalej zdobywamy pierwszy szczyt w trakcie naszego wyjazdu czyli Magurkę


Mijamy schronisko na Magurce i idziemy dalej do naszego celu.



Ekipa uśmiechnięta i zadowolona




Wybierając się do Bielska robiłem małe zapoznanie z terenem przez wujka Google i wszyscy twierdzili że widoki przed samym szczytem są piękne. My dotarliśmy jednak za późno bo sosenki zdążyły na tyle podrosnąć że zasłaniają już wszystko😂😂😂☺️








      Docieramy w końcu na nasz dzisiejszy szczyt. Czupel jest najwyższym szczytem Beskidu Małego i jest zaliczany do Korony i Diademu Gór Polski. 933m n.p.m. tak wysoko jesteśmy. Teraz chwila na odpoczynek i czas wracać



     Tak więc zaczęło się wracanie. Kropek (czyt. Punto) czekał na nas na parkingu tak więc droga powrotna wiodła tym samym szlakiem.


ale nadal mogliśmy podziwiać widoki zza sosenek


Na naszej drodze znalazła się też żmija zygzakowata (Vipera berus) na moje nie wprawne oko młodziutka i śliczna.
     Wracając wstąpiliśmy do schroniska na Magurce na obiad i oczywiście podbić książeczki. Trochę zaskoczyły nas ceny w schronisku ale to już raczej wysoko położne hotele niż schroniska dlatego i ceny wyższe niż 10 lat temu.



Trafiamy jeszcze na miejsce skąd ładnie widać Bielsko i po krótkim odpoczynku schodzimy na dół.

Wracamy do domu, odświeżamy się i już wraz z Marcinem i Moniką ruszamy na bielską starówkę.

Obowiązkowa wizyta u Reksia.


Jedna z wielu przecudownych bielskich kamienic.




Dla mnie obowiązkowa wizyta przy kamienicy "Pod żabami"


 jeszcze z wizytą u Bolka i Lolka 

i wracamy do domu.


Trasa: Przełęcz Przegibek w Beskidzie Małym – Przełęcz Przegibek w Beskidzie Małym | mapa-turystyczna.pl

Tak wyglądało to dziś a jutro kolejne szczyty i kolejne małe sukcesy.

Dwa tygodnie w Apulii- Wyjeżdżamy z Apulii czyli Matera

      Wczoraj poszliśmy spać dość późno a dziś mieliśmy wstać wcześnie rano. Dziś kolejny z naszych dobroczyńców, gdyby nie on nie dojechal...