Okropny tydzień za mną . Gorąco , temperatury sięgały 40 stopni w cieniu , a tu końcówka etapu budowy , więc ostro . W dodatku sobota spędzona w pracy .
Niedziela zapowiada się jeszcze bardziej gorąca. Nasze mieszkanie w bloku nagrzewa się jak piekarnik. Co robić? Ratunku !!! Jedyne wyjście to gdzieś się wybrać .
No to wybieramy się do Rzeszowa . Byliśmy tam miliony razy . Zarówno ja jak i Emka mieszkaliśmy tam nawet przez pewien okres w swoim życiu . Jednak nigdy nie zwiedzaliśmy tego miasta jak turyści .
Wsiadamy więc do autobusu i ruszamy zwiedzać Rzeszów. Po około godzinie jesteśmy na miejscu . Czas więc spojrzeć inaczej na stolice Podkarpacia .
Po wyjściu z dworca kierujemy się na rzeszowski rynek . Nasza droga prowadzi nas przez kładkę nad skrzyżowaniem koło podkarpackiego UW . Kładka ta budziła ogromne emocje w czasie gdy ją budowano , ale mi posłużyła jak miejsce do fotografowania symbolu Rzeszowa .
Kolejny kontrowersyjny punkt tego miasta to :
To pomnik Czynu Rewolucyjnego
Pomnik ten z jednej strony po upadku komunizmu ze względu na to co upamiętnia miał być rozebrany , ale z drugiej strony to wizytówka miasta . Ładna czy nie to kwestia gustu . Rzeszów jednak często jest kojarzony z tym pomnikiem . W okolicy wielu nawet nie wie czyj to pomnik . Zwany jest po prostu "Wielką Waginą " , no może nie tak ładnie , ale pozwolicie , że pozostanę przy takiej opcji :) .
Upał ! Idziemy więc ma coś zimnego do picia . Ja wymyśliłem sobie mrożoną zieloną herbatę . Szukamy lokalu gdzie to serwują i tak trafiamy do
Kawy Rzeszowskiej . Emka zamawia mrożoną kawę a dla mnie mrożona zielona herbata . Co prawda tu też nie mają jej w menu ale pan mówi , że nie ma sprawy może ją dla mnie zrobić .
Dalej ruszamy gdzieś gdzie jest chłodniej , czyli do rzeszowskich podziemi . Okazuje się , że wejść możemy tylko z przewodnikiem a kolejna tura za pół godziny . Mamy więc czas na kolejny napój w kawiarni . Tym razem ja piję kawę a Emka colę z cytryną . Jest nasz przewodnik i razem z grupą ruszamy na spacer w chłodnych piwnicach pod rynkiem rzeszowskim . Przez lata te tunele i piwnice były zasypane . Płyta rynku podniosła się o kilka metrów , jak to na rynkach . Na początku XXI wieku oddany dla zwiedzających odrestaurowane podziemia . Przewodnik przeprowadził nas przez całą trasę i wieki historii tego miasta . Cegła palcówka oryginalna z XIV w. czy świątynia mniej więcej też z tego czasu oraz historia Rzeszowa od jego początku do końca zaborów , dla mnie warto tam być .
zdjęcia zdjęć :) kawiarnia w podziemiach
słabe zdjęcia przepraszam :( ale jedyna świątyni pod rzeszowskim rynkiem
Po wyjściu jeszcze kilka zdań zamienionych z przewodnikiem na temat zależności pomiędzy Mikołajem Spytkiem Ligęzą , Stanisławem Stadnickim i Łukaszem Opalińskim .
Po rozmowie i odprowadzeniu pana przewodnika ruszamy na obiad
Na deptaku spotykamy dwóch wspaniałych muzyków
Tadeusza Nalepę
i ogromnie sympatycznego pana z akordeonem
Pan z akordeonem odśpiewał nam życzenia a my powędrowaliśmy coś zjeść. Moją uwagę przykuł napis pierogi z gęsiną . Więc już wiemy gdzie zjemy .Restauracje
LaSueva . Ja zamawiam rzeczone pierogi , Emka pizze . Do tego zimna lemoniada dla ochłody i dla mnie kawa , bo musi być . Obiad pyszny , obsługa miła , czyli zadowoleni i najedzeni ruszamy dalej .
Po drodze trafiamy na pomniki :
Urwisa z procą
Pana Kazimierz
I oczywiście pana Tadeusza
Nasz spacer zaprowadził nas w jeszcze jedno fajne miejsce w Rzeszowie . Było to muzeum dobranocek . Słynne rzeszowskie muzeum a w nim moi towarzysze dzieciństwa :)
Koziołek Matołek
Miś Uszatek
Reksio
No i Krecik pożegnał nas w wyjściu
Jeszce krótki spacer ogrodami bernardynów z widokiem na "ośle uszy"
I wracamy do naszego cieplutkiego mieszkanka :)