wtorek, 15 sierpnia 2017

Bima bez synagogi czyli Tarnów

     Po powrocie z Bielska już mieliśmy plan na kolejny wyjazd. Tym razem była to Wenecja i wenecki karnawał. Nocleg zaklepany, bilety lotnicze kupione i czekamy. Tymczasem dwa tygodnie przed wylotem dowiadujemy się, że już w Bielsku byliśmy we trójkę. Wszystko się zmienia w naszym życiu i planach podróżniczych.  Licząc na ciepły luty spać mieliśmy w kempingu a tu luty zimny we Włoszech a Emka w ciąży, więc z wyjazdu nici. Zamieniliśmy ten wyjazd na kilka godzin w Tarnowie miesiąc później i o tym dzisiaj kilka słów.
     W Tarnowie mamy przyjaciół, którym od jakiegoś czasu obiecywaliśmy odwiedziny. Jakoś zawsze był problem z czasem, aż w końcu wyruszamy do nich.
     Na Tarnów czekałem z trzech powodów, po pierwsze wzgórze św. Marcina i ruiny zamku Tarnowskich. Wyruszamy tam więc na samym początku. Ruiny zaniedbane ale mają swój urok. Wielka szkoda, że nikt nie zajmie się tym uroczym miejscem. Nie brakuje tu jednak ludzi którzy chcą pospacerować i podziwiać widok na cały Tarnów





   
     Dalej wyruszamy zwiedzać Tarnów. Miasto było lokowane za czasów króla Władysława Łokietka.

     Dalej tarnowski Grób Nieznanego Żołnierza.

     W końcu docieramy do drugiego punktu na który czekałem. Tarnowska bima. Pozostałość po starej synagodze w Tarnowie. Jedyna bima która istnieje pomimo tego że nie istnieje synagoga.

     Dalej wyruszmy na rynek w Tarnowie. Krótki spacer po rynku i pora wracać.



     Niestety brakło czasu i możliwości na odwiedzenie trzeciego z miejsc które ciągną mnie do Tarnowa, zakładów Mościckiego ale dzięki temu będzie większa motywacja do powrotu do tego pięknego miasta.

Dwa tygodnie w Apulii- Wyjeżdżamy z Apulii czyli Matera

      Wczoraj poszliśmy spać dość późno a dziś mieliśmy wstać wcześnie rano. Dziś kolejny z naszych dobroczyńców, gdyby nie on nie dojechal...