Powodem naszego wyjazdu jak i również tego , że pojechały z nami dzieci , było zaproszenie od muzeum animacji Se Ma For. Za zaproszenie serdecznie dziękujemy pani Katarzynie Słaboszewskiej.
Ale po kolei.
Jest piątek popołudniu . Wyruszamy do Łodzi. Już na starcie pan kierowca "pocieszył" nas , że jest piątek więc możemy mieć opóźnienie a my mamy przesiadkę w Sandomierzu i mamy 20 min. na to. Na szczęście przyjeżdżamy o czasie i kolejny autobus już do Łodzi czeka na nas tuż obok miejsca gdzie wysiedliśmy. Zapakowaliśmy się więc do autobusu i w drogę. Dzieciaki znudzone po kilku godzinach podróży zasnęły. O 8 wieczorem byliśmy na miejscu. To znaczy nie na miejscu bo na stacji Łódź Kaliska. To teraz do hotelu . Ale gdzie ten hotel a tu jeszcze deszcz i dzieciaki zmęczone. Szybka decyzja , jedziemy taksówką. Okazało się , że za 4 osoby i bagaże zapłaciliśmy 15 zł prawie tyle ile kosztował by nas przejazd MKSem a taksówką dojechaliśmy pod same drzwi hotelu .
Zameldowaliśmy się i do pokoju. Kąpiel , ząbki i spać , jutro przecież masa emocji i spacerów.
Boutique Hostel to naprawdę fajna miejscówka . Pokoje dość duże i czyste łazienki i prysznice na zewnątrz ale jest ich na tyle dużo , że nie ma problemów z kolejkami do nich.
Wstajemy rano (Kuba jako pierwszy ) . Poranna toaleta i wyruszyłem na rekonesans. Chciałem znaleźć jakieś miejsce na śniadanie. Nie udało się nic znaleźć ale kupiłem bilety na MKS i postanowiliśmy pojechać na śniadanie do Manufaktury. Łódzka Manufaktura to serce tego miasta . Na nasze nieszczęście otwarte dopiero od 10 . Znaleźliśmy otwartą piekarnie i tak na szybko po drożdżówce zanim otworzą bary w Manufakturze. Pani z piekarni tłumaczy nam jak dojechać do muzeum animacji (dziękujemy).
Jemy śniadanie pijemy kawę i wracamy na tramwaj.
Kilka zdjęć z Manufaktury
Dzieciaki cieszyły się przejażdżką tramwajem. Dojechaliśmy na nasz przystanek. Dalej piechotą ulicą Tuwima i napotykamy się na genialny mural
Mural na ulicy Tuwima
Docieramy do muzeum. Szybko rozbieramy się , bo za chwilę zaczyna się projekcja bajki w sali kinowej. Zasiadamy więc w fotelach i oglądamy Parauszka , najnowszą "dobranockę" SeMaFora. Po projekcji zaczynamy zwiedzanie muzeum. Bardzo miły chłopak oprowadza nas i wyjaśnia co widzimy. Nie chciałbym zdradzać zbyt wielu szczegółów .
Ruszamy więc tropem Uszatka Kolargola i wielu innych bohaterów mojego dzieciństwa.
Muzeum to nie tylko lalki wykorzystane w tworzeniu znanych nam animacji. Pokazuje ono także w jaki sposób one powstają i są wykorzystywane w tworzeniu bajek. Oczywiście możemy też zobaczyć plany zdjęciowe , między innymi nagrodzonego Oskarem "Piotrusia i wilka" czy "Tanga" a także repliki tych nagród. Zdradzę także jedną z "tajemnic" muzeum . Zgadnijcie jak długo trwa nagrywanie 10 min. animacji. Nie do wiary ale to 6 miesięcy pracy kilku osób na pełny etat. Emka nagrała również film z Lidzią i Kubą w rolach głównych.
Muzeum jest ciekawe zarówno dla najmłodszych jak i dla dorosłych a nasz przewodnik opowiadał o wszystkim prostym i zrozumiałym nawet dla dzieci językiem jednocześnie ciekawym dla nas.
Lidzia i Kuba jako króliki
Filemon i Bonifacy na ścianie SeMaFora
fot. Emka
szkielet lalki
plan Misia Uszatka
Miś Uszatek
fot.Emka
tym razem Miś się przebrał
fot.Emka
plan Parauszka
kamera używana do animacji pklatkowej
plan Piotrusia i wilka
nasi współtowarzysze
kolejna lalka ze zbiorów muzeum
i po raz kolejny Lidzia i Kuba tym razem z Parauszkiem
Muzeum SeMaFor znajduje się w EC1 czyli budynkach po byłej elektrociepłowni. Po małych zakupach pamiątek ruszamy dalej. Teraz czas na lot w kosmos. Skąd taki plan? Już wam tłumaczę. W tym samym kompleksie znajduje się nowo otwarte planetarium.
Przenosimy się więc do pobliskiego planetarium. Tu czeka nas jednak nie miła niespodzianka. Kolejny pokaz co prawda za godzinę ale wszystkie bilety zarezerwowane. Pani w kasie powiedziała nam, że być może uda nam się kupić bilety na pokaz, jeżeli ktoś nie odbierze pół godziny przed pokazem swojej rezerwacji, na nasze szczęście tak się właśnie stało i kilka minut później przenieśliśmy się w inny wymiar świata.
Pokaz rozpoczął się od wędrówki po nocnym niebie i kilku ciekawostek na jego temat. Następnie dzięki ciekawemu filmowi przeżyliśmy podbój kosmosu od jego początku aż po dzisiaj.Dzieci wyszły bardzo zadowolone z planetarium a i my nie żałowaliśmy spędzonego tam czasu
kopuła planetarium
Po wyjściu z planetarium wyruszyliśmy na ulice Piotrkowską jedną z najsłynniejszych i najdłuższych ulic w Łodzi. Nadszedł czas obiadu . Nie było wyjścia obiad mógł być tylko jeden. Pizza !!! Pierwszą pizzerię na jaką trafiliśmy było "Qvo vadis" trzeba przyznać że pizza była bardzo smaczna., nawet dla mnie a ja nie przepadam za pizza w podróży (wolę skosztować coś regionalnego, ale cóż było zrobić zostałem przegłosowany) podsumowaniem tego miejsca niech będą słowa /Kuby "Magda Gessler nic nie musiała by tu zmieniać"
Brzuchy pełne wyruszamy więc na podbój Piotrkowskiej. Naszym celem, jest odnalezienie wszystkich rzeźb na tej ulicy i chyba nam się to nie udało ( jeżeli przeczyta to ktoś z Łodzi niech da znać co ominęliśmy ). Ławeczki Tuwima niestety nie mamy na zdjęciach
Aleja sław łódzkiej filmówki
Artur Rubinstein
pomnik lampiarza
tenże sam
mała dziewczynka
Twórcy Łodzi przemysłowej
Zbliżał się wieczór , dzieciaki zmęczone spacerem po niekrótkiej przecież Piotrkowskiej czas powrócić do hotelu. Kolejny dzień ten jednak pełen wrażeń za nami.
Rano pobudka , toaleta , śniadanie i w planach było jeszcze zoo. Niestety pogoda nam nie sprzyja tak więc rezygnujemy z tego punktu. Wyruszamy więc rano do domu. Tym razem pociągiem , dzieciaki miały kolejną frajdę . Korzystamy jeszcze z przerwy w podróży i udajemy się na krótki spacer na krakowski rynek
kościół Mariacki w tle
nasi współpodróżni na tle ulicy Floriańskiej
Po tym spacerze wracamy na stację i pociągiem do Rzeszowa . W autobusie do Leżajska już wszyscy mieliśmy dość tej jazdy. Po godzinie byliśmy już na stacji w Leżajsku. Rodzice odebrali swoje pociechy a my wróciliśmy do domu po drodze odbierając naszego pupila, Tak zakończył się nasz kolejny wyjazd