sobota, 9 czerwca 2018

Kraina Tysiąc Jezior- Mrągowo,Ryn i Giżycko

   Dzisiejszy plan to zobaczyć Mrągowo, Ryn i Giżycko . Zaczynamy !

   Pogoda od samego rana nam dopisuje, świeci słoneczko, przyjemny wiaterek czego chcieć więcej na urlopie :) Wyruszamy do Mrągowa, dziś druga strona jeziora. Mrągowo nie należy do dużych miasteczek, ale to nie znaczy że wiele się tu nie dzieje, miasteczko słynie z festiwalu muzyki country i mazurskiej nocy kabaretowej. Zwiedzanie zaczęliśmy od Amfiteatru

   Jeśli chodzi o amfiteatr to zobaczyliśmy jedynie mury, ponieważ był on zamknięty podczas naszego pobytu.









Widok na jezioro z okolic amfiteatru.












   Spacer brzegiem jeziora ścieżką edukacyjno-widokową.










   Jeśli ktoś jest miłośnikiem tras krajobrazowo-rowerowych to, to miejsce jest dla niego.
   Bardzo fajnie zorganizowane trasy, wyznaczone miejsca do naprawy rowerów z narzędziami no i oczywiście malownicze widoki.

Doszliśmy do "Źródełka miłości"










Romantyzm mojego męża !! Uwielbiam to !


Śpiąca królewna i bestia :D

  I teraz wszyscy myślą skąd w Mrągowie "Źródełko miłości", jednak dawniej nazywano go "Źródłem zdrowia", i wiąże się z nim legenda:

    W czasach krzyżackich jeden z mieszkańców dawnego Sensburga (teraz Mrągowo) podczas zwyczajowego uiszczania podatków dał poborcy złotego dukata,Wydarzenie to rozeszło się szerokim echem po mieście, bo gdzież biedak mógł zdobyć taka monetę?! Okradł kogoś, może zabił? Pojmano go i siłą chciano uzyskać odpowiedź. Biedak przyznał, ze znalazł monetę nad brzegiem jeziora Czos w miejscu znanym jako Świerkowy Wąwóz. Gdy rozeszła się o tym wiadomość, kto zdrów szedł z łopatą kopać w tamtym miejscu, bo przecież monety nie leżą nigdy same  w ziemi. Miasto opustoszało. Szybko przekopano całe wzgórze i niczego nie znaleziono. Z czasem pozostał już tylko jeden starzec. Gdy miał już zaniechać poszukiwań, rozejrzał się po okolicy i się zadumał: „Wszędzie już przekopano te wzgórze, ale nie u podnóża, nad brzegiem jeziora!”. Wbił w to miejsce łopatę i nagle wytrysnęła woda, oblewając starca! Ten obawiając się, by nie zachorować udał się szybko do domu. Miał przecież reumatyzm, tak częsty na Mazurach, a po tak dużym wysiłku pewnie jeszcze będą bolały go mięśnie. Następnego dnia, gdy się obudził, nie dość, że zdrów to jeszcze czuł się jak młodzieniec. Cóż mogło to sprawić?! Oczywiście woda ze Źródełka. Od tego czasu mieszkańcy miasta spacerowali brzegiem jeziora do Źródełka Miłości i pili wodę dla zdrowia i lepszego samopoczucia. Z czasem powstał w tym miejscu ładny, kamienny podest z ławeczkami.

     Wracając wstąpiliśmy na kawkę i ciastko do kawiarni "Estrada Amfiteatr", z zewnątrz fantastyczny widok na jezioro, do wyboru aby usiąść oferują krzesła, leżaki, a nawet łóżka co było dla mnie pozytywnym zaskoczeniem. Ogólnie pozytywnie, jednak to tyle dobrego na ten temat, dostaliśmy nieświeże ciastka i  herbata okazała się "wodą", cena wszystkiego zdecydowanie nie jest adekwatna do jakości.

   Patrzymy na zegarek dopiero południe więc jedziemy do Rynu.

   W Rynie zamierzamy zwiedzić krzyżacki zamek który jest otoczony dwoma jeziorami z czego jezioro Ołów było naturalną fosę.

   Ponoć jezioro i zamek przypominały Krzyżakom rzekę Ren (Rhein) i zamki nad nią stojące - stąd być może wzięła się nazwa Ryn. Pierwszym komturem w Rynie był Konrad von Wallenrod, który został pierwowzorem bohatera Mickiewicza.
    W "Młynie Ryńskim" zjedliśmy jeszcze przepyszny obiad , rybkę (sielawę i sandacza) z kapustą kiszoną. Powiem tak nigdzie na świecie nie jadłam tak pysznej kapusty jak tam , a ryba nie umywa się do innych, ten smak czuje do dziś. :D :)



     W końcu dojeżdżamy do Giżycka, miasteczka które będziemy odwiedzać codziennie. Dziś wpadamy tylko na chwile. Plany mieliśmy ambitniejsze,  jednak fakt jest taki, że było już późno i wszystko co ciekawe było pozamykane. Tak naprawdę zobaczyliśmy jedynie "Obrotowy most".

   Most na kanale Niegocińskim vel Giżyckim jest jedynym tego typu mostem w Polsce i jeden z niewielu w Europie.





   Jest to most obrotowy napędzany ręcznie. W czasie PRL-u założono mechanizm elektryczny, spowodował on jednak uszkodzenie zarówno mostu jak i nabrzeża. Dopiero w latach 90. przywrócono stan pierwotny mostu. 100 tonowy most otwierany jest ręcznie przez jedną osobę.

 Z tyłu za mostem widzimy kolejnego potworka przerobionego z zamku krzyżackiego na hotel. Tak jak i w Rynie odnowiono zamek co spowodowało, że straciły one swój zabytkowy charakter i przestały robić jakiekolwiek wrażenie.



Kanał Niegociński, łączący jezioro Niegocin i Tajty.






Na tym kończymy nasze dzisiejsze zwiedzanie, wracamy "Pod naszą podkowę".

Dwa tygodnie w Apulii- Wyjeżdżamy z Apulii czyli Matera

      Wczoraj poszliśmy spać dość późno a dziś mieliśmy wstać wcześnie rano. Dziś kolejny z naszych dobroczyńców, gdyby nie on nie dojechal...