piątek, 30 grudnia 2016

Dwa tygodnie w Apulii- Wyjeżdżamy z Apulii czyli Matera

      Wczoraj poszliśmy spać dość późno a dziś mieliśmy wstać wcześnie rano. Dziś kolejny z naszych dobroczyńców, gdyby nie on nie dojechalibyśmy nigdy do Matery. Tak więc wyruszamy do Matery.
     Po dwóch godzinach jazdy jesteśmy na miejscu. To znaczy na obrzeżach Matery a jeszcze nikt nie wie czego się spodziewać. Ruszamy więc na podbój miasta.
     Przejechaliśmy kawał drogi, teraz spacerujemy już dobre pół godziny i na razie trafiliśmy do chuderlawego konia. No to nie był szczyt moich marzeń.  


     Dalej jednak są znaki na zamek. To już coś bardziej interesującego. Docieramy do zamku gdy światło układa się idealnie do zdjęć. Migawki pstrykają w obu naszych aparatach. Ja jednak rozglądam się za wejściem, okazuje się jednak, że nie można wejść do środka. Ogromnie zawiedziony wyruszam wraz z dziewczynami dalej.

     Przez park Jana Pawła II ruszamy szukać kolejnych atrakcji Matery.

  Wciąż nieświadomi tego co na nas czeka i coraz bardziej zawiedzeni wstępujemy  do kawiarni Dixi na kawę. Tuż koło kawiarni był pomnik jakiegoś zmartwionego gościa. Ja wiedziałem czym się martwił, kilka godzin jazdy i na miejscu zamknięty zamek i miasto jakich wiele.

     Mieliśmy takie same miny jak nasz kolega z pomnika, gdy nagle między kamienicami ujrzeliśmy taki widok


     Mój ryjek uśmiechną się dookoła, nawet uszy mu nie przeszkadzały. Teraz szybko na dół, do miasta w skale. Jestem w niebie, wszystko jest tu piękne. My wkraczamy od strony kościoła św. Dominika, niestety jak większość kościołów zamknięty. Na szczęście te najbardziej znaczące są otwarte, ale o tym później.


      Dalej kościół św. Jana Chrzciciela, tu udaje nam się wejść do środka.





Kolejny mijany to kościół di Biagio


      Miasto zbudowane całe z kamienia, nawet kratki wentylacyjne są z kamienia

     Cały czas mamy przepiękne widoki i aparaty aż się grzeją



   
     Na przeciw wzgórza na którym znajduje się Matera, jest najstarsza część miasta. Są to jaskinie, które w naturalny sposób dawały schronienie pierwszej ludności na tej ziemi.

     My jednak wciąż nie możemy się nacieszyć widokami na Sassi.



     Tak docieramy do kościoła św. Antoniego, niestety jest on zamknięty.

     Widoki nadal przepiękne, aż dech zapiera w piersiach.

     Tak docieramy do muzeum Casa Cava gdzie widzimy jak mieszkali tu kiedyś ludzie. Domy były wykute w skale i nie zbyt przestronne.


     Czas na chwilkę przerwy w Sax Cafe


i dalej

 
do katedry Maria SS Della Bruna. Udaje nam się wejść do środka tej pięknej katedry.





W katedrze kupujemy wejściówki do trzech najstarszych kościołów. Tym samym jednak grzebiemy swoje szanse na zwiedzenie Parco della Murgia. Coś jednak za coś.


     
Docieramy do pierwszego z tych najstarszych kościołów czyli San Pietro Caveoso.

Tu robię pierwsze i jedyne odstępstwo od swojej zasady: Nie robić zdjęć gdzie nie wolno. Szybko korzystam z tego, że kościół jest pusty i pstrykam zdjęcie cudownych fresków


i przepięknego stropu.

Teraz dwa kościoły wykute w skale. Pierwszy z nich to Santa Lucia alle Malve. Powstał około XI w. i znaleźliśmy w nim freski datowane na ten właśnie czas.


Drugi zaś to Madonna de Idris, w którym zobaczyliśmy także freski z przed kilku wieków.
     
      Jeszcze rzut oka na park


na Sissi de Caveos

i na całą Materę.




Niestety musimy wracać, mamy jednak nadzieję że kiedyś uda się tu wrócić, bo tyle jeszcze nie widzieliśmy. Po 4 godzinach jazdy i oczekiwania na spóźniony pociąg wracamy na nocleg ale głowa jeszcze przez kilka dni pozostała w Materze.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dwa tygodnie w Apulii- Wyjeżdżamy z Apulii czyli Matera

      Wczoraj poszliśmy spać dość późno a dziś mieliśmy wstać wcześnie rano. Dziś kolejny z naszych dobroczyńców, gdyby nie on nie dojechal...