Jest sobota. Plan na dzisiaj to jaskinia w Castellana di Grotte. Blisko to na spokojnie wysypiamy się i koło południa wyruszamy. Gdybyście chcieli się tam wybrać kiedyś, pamiętajcie że przystanek na którym macie wysiąść jest w szczerym polu. My byliśmy przekonani że pociąg po prostu zatrzymał się w polu i przejechaliśmy ten przystanek. Na szczęście kolejna stacja to Castellana miasto. Tam przesiedliśmy się do busa i wróciliśmy do Grotte. Trzeba przyznać też, że mieszkańcy Castellana są ogromnie mili i pomocni. Opowiadali łamanym angielskim a nawet więcej po włosku o mijanych kościołach i innych atrakcjach i wszyscy chórem łącznie z kierowcą oznajmili nam gdzie mamy wysiąść i jak kierować się do groty. Pewni, że mamy dziś masę czasu wstępujemy do napotkanej kawiarni na kawę, ja nawet dałem się skusić na cappuccino a Emka na świeży sok z ananasa. Docieramy w końcu do jaskini, jest około 13. Szukamy więc kas i wejścia, jest jakoś dziwnie pusto. Poszliśmy za strzałkami "TICKET" ale wszystko zamknięte. Napotkana kobieta tłumaczy nam że poza sezonem są tylko dwa wejścia o 10 i o 12. Tak więc spóźniliśmy się na ostatnie wejście. Trzeba więc wracać i może coś wymyślić.
i uroczych zakątków.
Kaktus którego owoce są jadalne i popularne w Apulii
W poniedziałek wracamy do Castellana i jaskini. Czas oczekiwania na wejście umila nam gitarzysta, który nie miłosiernie fałszuje śpiewając.
Startujemy więc zaczynamy od Inferno. W kolejnych grotach nie możemy już fotografować ale jest co wspominać. Wspaniałe stalaktyty i stalagmity przez 3km marszu. Wielbłąd, wilczyca, sowa czy wąż to te najbardziej rozpoznawalne nacieki skalne. Jest to nasza pierwsza jaskinia w życiu i nie możemy nacieszyć oczów widokami. W połowie trasy wchodzimy do Białej Groty i zaczynamy zawracać. Ścieżka prowadzi nas jednak drugą stroną więc nadal mamy co podziwiać. Pani przewodnik zaczyna opisywać wszystko po angielsku i francusku.
Wszystko co piękne kiedyś się kończy tak i my kończymy naszą wizytę w jaskini i wracamy do Alberobello.
To jednak nie koniec naszego zwiedzania. Wieczorem wyruszamy jeszcze do muzeum trulli. Znajdujemy tu odpowiedź na wiele pytań m.in. jak powstawały trulle czy jakie zawody były tu najbardziej popularne.
W nocy zaczyna padać deszcz a co będzie jutro o tym już nie długo 😊
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz