piątek, 25 maja 2018

Witamy "Krainę Tysiąca Jezior"

"Tam gdzie wśród lasów wije się Pisa, 
gdzie często lubi zdrzemnąć się cisza, gdzie jeszcze czyste płyną ruczaje i nieskażone są obyczaje. .."

Czyli gdzie się wybraliśmy tym razem ? Na Mazuryyy !!! :)

Wreszcie wstał dzień, a nasze marzenie się spełnia, i to w naszą rocznice ślubu zobaczymy "Krainę Tysiąca Jezior". Przed nami bite 8h jazdy. Zastanawiamy się jak zareaguje Julcia na tak długą podróż to raz, dwa prawo jazdy posiadam dopiero przez około 3 miesiące a mam pokonać ponad 500km, nieprawdopodobne, na bank nas pozabijam !! Jednak nie straszna nam śmierć :) Zapakowaliśmy graty i jedziemy, jeszcze dobrze nie ruszyliśmy a mała już spała ! Cel podróży Mrągowo, wybraliśmy trasę najbardziej dla nas odpowiednią przez Lublin.

Jak widać po drodze kilka robót drogowych, a po za tym wielkie tiry i jeszcze raz tiry, mijanie się z nimi na zakrętach, zawał murowany !! Mineliśmy roboty i dopadł nas korek drogowy, tak że ciągniemy się i myślimy dziecinka nasza już śpi około dwóch godzin, cud dziewczyna. Jednak słyszymy jakieś szmery, coś szeleszczy, Marcin sprawdza co się z tyłu dzieje a tam, Julka dopadła kukurydziane chrupki i tak: w buzi jeden, w jednej rączce drugi, w drugiej rączce trzeci i dookoła siebie wszystkie pozostałe chrupki z opakowania, była od czubka głowy po końcówki stóp w klejących i wymemłanych chrupkach i z uśmiechem na twarzy, widok nie do zapomnienia :) Taka niewinna historia naprawdę rozweseliła pozostałą część drogi, zagadką pozostało dla mnie, jak Ona dostała te chrupki skoro były na drugim końcu siedzenia. 

     I tak po 10h jazdy zobaczyliśmy znak Witamy w Mrągowie. Nareszcie dotarliśmy cali i zdrowi <3  !! Julka dzielnie przeżyła podróż, ku naszemu zaskoczeniu naprawdę bez marudzenia. 
     Dojechaliśmy do naszej Agroturystyki Pod Podkową.

 

Powitała nas miła Pani właścicielka, podarowała klucze do pokoju, rozgościliśmy się i nareszcie możemy odpoczywać :) Mimo tego że zmęczeni podrożą nie odpuściliśmy sobie pierwszego spacerku po Mrągowie i nad Jeziorem Czos. 

Niewielki, ale uroczy rynek w Mrągowie. 



             Widok z molo na miasteczko.

Widok z molo na amfiteatr.
Julia gdy pierwszy raz zobaczyła tyle wody, mina mówi sama za siebie :) 
Dzień pierwszy na mazurach a raczej jego koniec za nami, co prawda nie wiele zobaczyliśmy , na szczęście jutro nowy dzień, to nadrobimy :) 

 Ciąg dalszy nastąpi :) 

Cytat z wiersza wykorzystany ze strony http://plath.pl/wiersz45133.html

















Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dwa tygodnie w Apulii- Wyjeżdżamy z Apulii czyli Matera

      Wczoraj poszliśmy spać dość późno a dziś mieliśmy wstać wcześnie rano. Dziś kolejny z naszych dobroczyńców, gdyby nie on nie dojechal...