Więc nadszedł ten czas, by ruszyć na szlak. Pobudka, śniadanie i ruszamy. Szybkie zakupy po drodze i jesteśmy na początku naszego dzisiejszego szlaku.
Startujemy z parkingu na Straconce. Julia w nosidle, Madzia z nosidłem, ja z plecakiem a Zuza z werwą ruszamy aby zdobyć kolejny szczyt do Korony Gór Polski.
Oczywiście nie ma się co oszukiwać, że Czupel to ambitny szczyt. My jednak po dwóch latach rozbratu z górami czujemy już pierwsze podejście.
Początek szlaku już znamy bo z tego parkingu kiedyś wyruszaliśmy na kulig Magurkę Wilkowicką.
Szlak jest idealny na przywitanie się z górami dla Julki. Nie jest wymagający więc po pierwszym podejściu idziemy spacerkiem. Julia wbrew naszym obawom świetnie czuje się w nosidle a dodatkowo zabawiana przez Zuzę śmieje się przez cały czas.
Tak nie wiadomo kiedy znajdujemy się na Magurce.
Chwila odpoczynku przy sklepie pod Magurką. Jemy drugie śniadanie ja zamawiam kawę w sklepie i po chwili jesteśmy znów gotowi do dalszej drogi.
Zaledwie kilkadziesiąt metrów dalej zdobywamy pierwszy szczyt w trakcie naszego wyjazdu czyli Magurkę
Mijamy schronisko na Magurce i idziemy dalej do naszego celu.
Ekipa uśmiechnięta i zadowolona
Wybierając się do Bielska robiłem małe zapoznanie z terenem przez wujka Google i wszyscy twierdzili że widoki przed samym szczytem są piękne. My dotarliśmy jednak za późno bo sosenki zdążyły na tyle podrosnąć że zasłaniają już wszystko😂😂😂☺️
Tak więc zaczęło się wracanie. Kropek (czyt. Punto) czekał na nas na parkingu tak więc droga powrotna wiodła tym samym szlakiem.
ale nadal mogliśmy podziwiać widoki zza sosenek
Na naszej drodze znalazła się też żmija zygzakowata (Vipera berus) na moje nie wprawne oko młodziutka i śliczna.
Wracając wstąpiliśmy do schroniska na Magurce na obiad i oczywiście podbić książeczki. Trochę zaskoczyły nas ceny w schronisku ale to już raczej wysoko położne hotele niż schroniska dlatego i ceny wyższe niż 10 lat temu.
Trafiamy jeszcze na miejsce skąd ładnie widać Bielsko i po krótkim odpoczynku schodzimy na dół.
Wracamy do domu, odświeżamy się i już wraz z Marcinem i Moniką ruszamy na bielską starówkę.
Obowiązkowa wizyta u Reksia.
Jedna z wielu przecudownych bielskich kamienic.
Dla mnie obowiązkowa wizyta przy kamienicy "Pod żabami"
jeszcze z wizytą u Bolka i Lolka
i wracamy do domu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz