środa, 11 lutego 2015

Jedziemy do Kalisza cz 1

Wyszedł wcześniej autobus miał być o 17:30 ale już o 17:00 był na stacji PKS w Leżajsku . Olewka zawsze wolał być wcześniej , bo różnie to bywa . Często było to przyczyną sprzeczek między nim i Emką . Tym razem jednak miał rację , autobus był 15 po zamiast wpół  . Już za chwile siedział w autobusie do Łańcuta . Tam odbierze Emke po pracy i dalej w drogę . Ledwo wsiadł do autobusu , śnieg rozpadał się na całego .
Po pół godzinie był już na miejscu .
Dwa plecaki jeden na plecach drugi z przodu . Ten drugi dalej zabierze Emka :) .
Ze stacji PKS do butiku Emki jest około 30 min na piechotę . Po drodze Olewka próbuje zrobić zdjęcia

Jeszcze kilka minut i dociera do Emki
Szybkie zakupy na podróż . Emka zamyka butik i mogą ruszać na autobus do Rzeszowa i dalej pociągiem do Kalisza.

Plecaki na plecy i w drogę . Wychodzą z butiku kilka minut po 19 . Na przystanku są 20 po ale ani jeden ani drugi z autobusów nie jedzie . Koniec wyjazdu na dziś bliski , na szczęście zatrzymują stopa i wraz ze studentem z Jarosławia ( dziękujemy ) i kotem jego dziewczyny docierają do Rzeszowa na pół godziny przed pociągiem .

W kasie biletowej pani zmienia im miejsce przesiadki z Kraków Płaszów na Tarnów. To się nawet dobrze składa , bo w ten sposób szybciej są w pociągu , który zabierze ich do Łodzi Kaliskiej .

Bilet zakupiony . Tak więc z Rzeszowa do Tarnowa w pociągu relacji Przemyśl/Zagórz-Gdynia i w Tarnowie przesiadka do pociągu relacji Zakopane-Gdynia . W drugim pociągu cały przedział mają dla siebie i mogą się wyspać .

Kilka minut przed 5 są w Łodzi a już 5 po 5 w pociągu do Kalisza. Kolejne dwie godziny mijają na drzemkach i w końcu cel podróży . Kalisz.

Są na stacji a trzeba się dostać do miasta . Na stacji ? No nie bardzo bo stacja w remoncie . Na szczęście tuż obok stacja PKS . Ta już po remoncie . Szybka poranna toaleta za 2.50 od łebka , ząbki umyte , twarz opłukana , mogą ruszać do miasta .

Kilka minut przed 8 są już w centrum . Olewka załatwia swoje papiery (dlatego wybraliśmy Kalisz) w ciągu kilku minut . Emka przypomniała sobie , że miała wysłać ważny list więc na pocztę . Ta była kilka metrów dalej . List nadany , więc pora na kawę :) . Ale gdzie? Jest może 15 po 8 wszystko pozamykane . Będą otwierać tak koło 10 . Na szczęście pan na poczcie podpowiada im , że być może kilka metrów dalej otwarta jest kafejka . Trafiają tam bez problemu cafe calisia . Kawiarenka niezwykle urokliwa z całkiem dobrą kawą i mufinkami .




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dwa tygodnie w Apulii- Wyjeżdżamy z Apulii czyli Matera

      Wczoraj poszliśmy spać dość późno a dziś mieliśmy wstać wcześnie rano. Dziś kolejny z naszych dobroczyńców, gdyby nie on nie dojechal...