Po śniadaniu na dworzec gdzie jak okazało się , piechotą mamy 15 minut. Metrem wyruszamy w kierunku Troi gdzie znajduje się praskie zoo . Bilet całodobowy na praską komunikacje to 110 koron . Jeżeli kiedyś byście się tam wybrali to naprawdę warto kupić ten bilet . Na stacji Nadrazi Holesovice przesiadamy się do autobusu , który zawozi nas pod bramę ogrodu zoologicznego .
Bilet kosztuje 200 koron , 5 koron zapłaciliśmy za mapkę ale wszystkie ścieżki są świetnie opisane . Samo zoo jest ogromne a wybiegi tak duże , że zwierzęta czują się jak na wolności
Ogród wita nas pandą czerwoną . Zwierzątka były strasznie ruchliwe ale często wychodziły na wybieg i cieszyły nasze oczy . Dalej przeszliśmy do pawilonu dżungli indonezyjskiej tam szczególnie dwa zwierzęta przykuły moją uwagę , Były to orangutany i smoki z Komodo.
smok z Komodo
Orangutany
Ostrzegam , że robienie zdjęć tam jest utrudnione przez ogromną wilgotność.
Orangutany schowały się przed nami w kartonach . Dopiero drugie podejście pozwoliło nam na zobaczenie tych urwisów .
Kolej na dalsze zwiedzanie spotykamy się z białym niedźwiedziem który się właśnie kąpał
i drugim który wypoczywał
Następny pokazał nam się kangur
Był bardzo ciekawski i zaraz podszedł do nas , chętnie pozował do zdjęć
Za kangurami witają nas ogromne ptaki z Australii czyli emu
Zebra natomiast zajrzała tylko przez drzwi , widocznie było jej za zimno bo nie zaszczyciła nas swoją osobą w pełni
No to my zajrzeliśmy do papug i na razie poszliśmy dalej . Wrócimy do nich jeszcze ale to dopiero jak inni nauczą nas jak je podglądać
Za to podglądani kangurów poszło mi znakomicie chociaż całkowicie przypadkowo . Muszę się przyznać ,że jestem lekko ślepy bez okularów a do aparatu zdejmuje je bo mi wygodniej , dopiero jak spojrzę przez wizjer to widzę ostro co się dzieje , Pstryknąłem szybko fotkę bo już zbliżały się antylopy i dopiero wtedy ujrzałem ,że właśnie był produkowany mały kangurek :P
Antylopy natomiast podeszły do samego ogrodzenia i pocałowały się .
No i wróciliśmy do naszych papużek . Jak ja byłem zajęty robieniem zdjęć , Emka przyuważyła kogoś jak wchodzi na wybieg papug . Okazało się , że możemy wejść do środka . Świetny pomysł , można naprawdę z bliska przyjrzeć się tym ptakom. Zresztą do wielu ptaków można po prostu wejść tylko nie wolno zejść z wyznaczonych ścieżek . Tym razem to Emka przejęła aparat .
Zoo praskie mocno przyczyniło się do przetrwania konia Przewalskiego , można tam zobaczyć rodzinkę tych koni , co mnie jako miłośnika Bieszczad mocno ucieszyło.
wielbłąd
kot taki zwykły bezdomny przygarnięty przez zoo biega i łasi się do zwiedzających
W tej części zoo znajdują się też wilki , które ja uwielbiam ale nie pozwoliły się sfotografować i żubry zarówno te nasze które już widzieliśmy w Gołuchowie jak i te będące pożywieniem Indian Północnoamerykańskich czyli bizony , ogromne i majestatyczne zwierzęta.
Trafiamy w końcu do słoni a dokładniej jednego , który pozostał na wybiegu . Warto jednak zwrócić uwagę na hinduskie świątynie tuż obok wybiegu słoni . Zarówno ta hinduistyczna
jak i ta buddaistyczna wyglądały ślicznie
kolejne antylopy
i coś co było opisane jako pies długouchy a przynajmniej ja sobie to tak przetłumaczyłem
Hipopotam ukrył się przed nami ale żółwie za to pozowały przed aparatem
Jeszcze jakiś szczurek :D
paw
i wydra
Potem po obejściu połowy zoo czas coś zjeść . Wchodzimy do baru i miła niespodzianka ceny tak niskie że nie spotkacie takich w Polsce gwarantuje wam . Za niespełna 100 koron czyli około 15 zł jemy obiad nie wychodząc z zoo . Obiad smaczny a porcja naprawdę wielka . Gorzej z kawą bo ta kosztuje 45 koron ale raz się żyje .
Najedzeni i wypoczęci ruszamy na dalsze zwiedzani zoo . Kolejne zwierzęta , które cieszą nasz oczy to foki i pingwiny . Te pierwsze nie chętnie wypływały spod wody . Pingwiny za to oczekiwały na gości na swym wybiegu
Dalej napotykamy orły piękne i majestatyczne ptaki oraz kruki i sępy
i te cudowne flamingi
Napotkaliśmy również gibony niestety te jak i wiele innych małp nie mogły wychodzić na wybieg (było za zimno )
W zoo jest także masa różnego rodzaju kaczek . Naszym celem stały się jednak krzyżówki
Wreszcie trafiamy do goryli . To tu przeżyłem największy szok . Uwierzcie mi zaraz po wejściu spojrzałem na samca siedzącego w kącie , miał tak inteligentne spojrzenie i ludzkie zachowanie , że nie miałem śmiałości wyjąć aparatu . To Emka w końcu udokumentowała nasze spotkanie z tymi zwierzętami ale ona także nie zdecydowała się na sfotografowanie tego samca . Zgromadziło się wokół niego kilka osób a on zerkał na nich ewidentnie wstydząc się tego wszystkiego . Cała sytuacje nie przeszkadzała najmłodszemu osobnikowi , który pokazał dla nas swoje show . Skakał stukając w szybę i fikał koziołki (jak to dzieciak )
Najszybszy kot czyli gepard
i piękny tygrys
Niestety lwy dopiero przybyły do zoo i zostały oddzielone od zwiedzających
W tym samym budynku spotykamy także moje kochane gady
I znowu ptaki , ale ten jest wyjątkowy to trzewikodziób . Strasznie dziwny ten ptak
a to warzęcha różowa
zwierzęta górskie mają tu swoje wybiegi na wspaniałej skale
a to modniś żuraw stepowy
I jakiś kolejny dziwny ptak
Warto jeszcze wspomnieć o żółwiach olbrzymich czy gigantycznej salamandrze . Naprawdę zoo jest świetnym miejscem na dłuuuuuuuuuuugi spacer . A i jeszcze lemury które w lecie biegają po wybiegu na który można wejść i usiąść na ławeczce pomiędzy tymi zwierzętami
Gdy wychodziliśmy licznik odwiedzin wskazywał 1266 osób
Jeszcze ostatni rzut oka na praskie zoo i zmęczeni ale z żalem bo przecież nie zdążyliśmy zobaczyć wszystkiego a napatrzeć się na to co widzieliśmy ani tyle
Wracamy do centrum Pragi gdzie w lokalu u Balbina pijemy piwko jemy kolację i planujemy wieczór. Mnie osobiście urzekł klima tej restauracji na Novem Meśtie .
Kolacja zjedzona plan ułożony i zatwierdzony wyruszamy więc na Stare Mesto
Nie tak szybko jednak . Gubimy się i zamiast zwiedzać zaczynamy szukać :D
Szybko jednak dajemy sobie spokój z szukaniem i cieszymy się nocnym spacerem po pięknej Pradze
Zaczynamy nasz spacer od Teatru Narodowego a dalej gdzie nas poniesie .
Tak więc trafiamy na most Legii skąd mamy piękny widok na oświetlone Hradczany
Trafiamy w końcu na most Karola . Obowiązkowy punkt w Pradze , warto się tam przespacerować po zmroku .
Po przejściu na drugi brzeg Wełtawy stajemy się tak zmęczeni , że jedyne na co mamy siły to dojść do metra i wracać do hotelu . Przy hotelu nie umiemy sobie jednak odmówić przyjemności pójścia na czeskie piwo. Znalezienie jednak wolnego stolika to nie taka prosta sprawa . Trafiamy do lokalu gdzie dosadzono nas do stolika innej pary. Wypijamy spokojnie piwo , rozmawiamy , podsumowujemy dzień i wracamy do hotelu . Jutro Praga na nowo nas przywita i zaskoczy ale to w kolejnej części
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz