Jest 5:00 .
Czas wstawać .
Emka już od dłuższej chwili na nogach a ja się cieszę , że faceci nie muszą się malować i uprawiać tych wszystkich "guseł z rana" . Autobus z Leżajska , którym zaczynamy naszą wycieczkę wyrusza o 6:25 .
Poranna toaleta i kawka jak każdego dnia . Skończyć pakowanie , jakieś drobnostki i gotowi na wyjazd.
Autobus podjeżdża kupujemy bilety do Rzeszowa . Jeszcze tylko bagaż do bagażnika i jedziemy. Co? jednak nie do bagażnika ? Bagażnik już załadowany więc bagaż z nami do autobusu . No trudno będziemy jechać w "komfortowych warunkach" . Ja , Emka , dwa plecaki aparat i statyw na jednym siedzeniu . Na szczęście to tylko godzinka jazdy . 7:30 mamy być w Rzeszowie a o 8:00 mamy autobus do Katowic . Bilet na autobus do Katowic i pociąg do Pragi wraz z miejscówkami zakupione z wyprzedzeniem , zawsze to taniej kupić w promocji przez internet. No to jazda !!!
Od jakiegoś czasu wraz z Emką wsłuchujemy się w Nohavice
Kilka przystanków dalej okazało się czym załadowany był bagażnik . Pani z wyraźnie wschodnim akcentem , wysiadająca na tym przystanku wyjęła swój kramik "handlary" . Nawet nie warto by o tym wspominać gdyby nie fakt , że przy okazji urwała coś jakieś w owym bagażniku no i się zaczęło. Kierowca musiał coś pogrzebać , dalej w Łańcucie dołączył do niego jakiś mechanik . Już mieliśmy opóźnienie kilku minutowe , Które wydatnie zwiększyło się w Rzeszowie gdyż poranny korek był nie do przebycia ( dzisiaj jak telefonowałem do przewoźnika w czym problem stwierdził , że nie można zmienić rozkładu jazdy żeby było jasne o której dojedziecie do celu bo autobus nie może jechać przecież 2 godziny ). W ten sposób już na starcie spóźniliśmy się na autobus i naszym biletem mogliśmy się ... albo go wyrzucić :)
No to dla poprawy humoru pan Jarek
Cóż było robić szybko po bilet i na autobus do Katowic z nikłą nadzieją , że zdążymy na nasz pociąg . Pomimo , iż autobus do Katowic jechał nader sprawnie dojechaliśmy kilka minut po odjeździe pociągu , i nasze miejscówki nadawały się do tego samego co bilety do Katowic .
Na szczęście bilety na pociąg mieliśmy wciąż ważne dokupiliśmy tylko miejscówki czyli tylko 100 zł :) . Panie na stacji zapewniały nas , że nasze bilety , są ważne na czeskie pendolino , ale na pewne nie wyglądały.
W Katowicach na stacji PKP jest taki nie duży sklep ze swojską wędliną (przyznaję się zapomniałem nazwy :P) i można w nim smacznie i nie drogo zjeść . My zamówiliśmy tam bogracz , przepyszny i pojedliśmy .
Nadszedł w końcu czas wyjazdu z Katowic . Czeka nas jeszcze przesiadka w Ostrawie mamy tam tylko 15 minut na przesiadkę . Oczywiście pociąg miał opóźnienie .
To z Ostravy pochodzi nasza gwiazda.
Na szczęście zdążyliśmy na pendolino . To już ostatni etap naszej podróży . Mkniemy z prędkością 160km/h i już za trzy godzinki jesteśmy na dworcu Praha hl.n. dawny Wilsona.
No to co nam zostało , wystarczy znaleźć Pension Prague City gdzie mamy zarezerwowany nocleg. Co okazało się nie taki znowu proste . Jeszcze tylko godzinka włóczenia się po Pradze najpierw znaleźć Żiżkov gdzie mamy hotel a potem tam ulicę i hotel .
Na Żiżkov kieruje nas pani , która sama nas zaczepiła bo staliśmy z mapą i próbowaliśmy się znaleźć. Serdeczne podziękowania dla tej pani , bo mi się już chciało płakać tak. Muszę tu jeszcze wspomnieć , że w Pradze śmiało dogadacie się po angielsku z większością młodych ludzi .
Gdy już dotarliśmy na Żiżkow trzeba było znaleźć hotel na jakiejś ulicy o której nikt nie słyszał . Na szczęście po raz wtóry z pomocą przychodzi nam Czeszka tym razem starsza ale ta rozumie po polsku i odprowadza nas niemalże pod sam hotel. Kolejne podziękowaniu dla kolejnej pani . Meldujemy się tuż przed zamknięciem recepcji . Po drugiej stronie znajdujemy sklep nocny kupujemy piwo i odpocząć do pokoju .
Na drugi dzień okazuje się ,że krążyliśmy dookoła hotelu przez dobrą godzinę
Pokój czysty przyjemny i przede wszystkim tani i nie daleko centrum . Polecam gdybyście chcieli pojechać do Pragi z nie wielkim budżetem a można tam pojechać na weekend naprawdę tanio .
Moim skromnym zdaniem Czesi wcale nie podchodzą do nas wrogo jak często słyszałem w Polsce.
Tak to docieramy w końcu do Pragi
a jutro do praskiego zoo
To na koniec jeszcze trochę pośpiewajmy
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz