Wróciliśmy z Mazur i już tęsknimy za kolejnymi nowymi miejscami.
Już dawno dawno temu planowaliśmy odwiedzić arboretum w Bolestraszycach, czas jednak uciekał a my planowaliśmy.
Nie tylko drzewa ale i krzewy robią tu wrażenie
Dalej świat kwiatów, które pięknie wkomponowane w wolne miejsca powodują, że często zacienione i ciemne miejsce nabierają nowego koloru
My docieramy do przepięknych stawów, co prawda byliśmy o kilka tygodni za wcześnie bo lilie jeszcze nie rozkwitły, ale i tak jest pięknie
tam odpoczywamy i przeprowadzamy rytuał karmienia i przebierania. Sami wstępujemy do pobliskiej kawiarenki na mrożoną kawę. Sama kawa zadu nie urywa ale miła obsługa i inne specjały powodują, że warto tam zajrzeć na odpoczynek.
Ale nie tylko żółwie prezentują się tu. Spotkaliśmy także pawie oraz inne ptaki. Tylko że, o ile pawie żyły o tyle bataliony i inni skrzydlaci przedstawiciele polskiego ptactwa stali wypchani na wystawie w pałacu.
Takim obrazkiem kończy się nasz pobyt w Bolestraszycach
Jeszcze jedna ważna rzecz gdybyście kiedyś się tam wybierali to sprawdźcie sobie na ich stronie co aktualnie kwitnie.
Już tydzień później ponownie trafiamy pod Przemyśl do wioski fanasy.
Tym razem już bez Patryka i Izy.
Spodziewaliśmy się czegoś więcej po wiosce fantasy, tymczasem jest to kilka zabudowań i wierzba
Julia na tronie
Jako fan Tolkiena i Sapkowskiego byłem zawiedziony brakiem jakichkolwiek postaci i jednocześnie zachwycony samym miejscem
Wracając na krótką chwilę zajrzeliśmy jeszcze do fortu Łętownia należącego do twierdzy Przemyśl
i tak spędziliśmy dwie niedziele pod Przemyślem.
DO ZOBACZENIA KOLEJNYM RAZEM
Olewka
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz