niedziela, 5 sierpnia 2018

Pod Przemyślem czyli Bolestraszyce i wioska fantasy


Wróciliśmy z Mazur i już tęsknimy za kolejnymi nowymi miejscami.

Już dawno dawno temu planowaliśmy odwiedzić arboretum w Bolestraszycach, czas jednak uciekał a my planowaliśmy.

     Tym razem udało się plany wcielić w życie. Umówiliśmy się z Patrykiem i Izą na miejscu, zabraliśmy moją mamę i wraz z Julką ruszyliśmy Kropkiem (punto to kropka a my jeździmy puntem) w kierunku gąszczu roślin. Po drodze Kropek odmawia współpracy i postanawia odłączyć kierowcy wspomaganie kierownicy. My jednak niezłomnie przemy na przód. Po drodze spotykamy Patryka i Izę i już wspólnie docieramy do Arboretum.
     Arboretum istnieje od 1975 r. dlatego jego zbiory są ogromne a niektóre drzewa robią ogromne wrażenie. 


 Nie tylko drzewa ale i krzewy robią tu wrażenie












Dalej świat kwiatów, które pięknie wkomponowane w wolne miejsca powodują, że często zacienione i ciemne miejsce nabierają nowego koloru









Wujek Patryk w roli niańki sprawował się wyśmienicie.
My docieramy do przepięknych stawów, co prawda byliśmy o kilka tygodni za wcześnie bo lilie jeszcze nie rozkwitły, ale i tak jest pięknie


 tam odpoczywamy i przeprowadzamy rytuał karmienia i przebierania. Sami wstępujemy  do pobliskiej kawiarenki na mrożoną kawę. Sama kawa zadu nie urywa ale miła obsługa i inne specjały powodują, że warto tam zajrzeć na odpoczynek.

Nad wodą spotykamy też zwierzęta, są to żółwie wodne które postanowiły akurat tu zamieszkać.

Ale nie tylko żółwie prezentują się tu. Spotkaliśmy także pawie oraz inne ptaki. Tylko że, o ile pawie żyły o tyle bataliony i inni skrzydlaci przedstawiciele polskiego ptactwa stali wypchani na wystawie w pałacu.


Na koniec jeszcze zaprezentowała nam się zwinka która chyba nie istnieje w katalogach arboretum ale chętnie korzysta ze słońca na ichnich ławeczkach
 Julka jak widać bawiła się świetnie tak jak i my.











Takim obrazkiem kończy się nasz pobyt w Bolestraszycach

 
 Jeszcze jedna ważna rzecz gdybyście kiedyś się tam wybierali to sprawdźcie sobie na ich stronie co aktualnie kwitnie.

Już tydzień później ponownie trafiamy pod Przemyśl do wioski fanasy.
Tym razem już bez Patryka i Izy.

  W rolę niańki wciela się babcia.

Spodziewaliśmy się czegoś więcej po wiosce fantasy, tymczasem jest to kilka zabudowań i wierzba





  Julia na tronie



 Ponoć miejsce to ożywa kilka dni w roku dla ogółu a po za tym daję możliwość wynajęcia na imprezy dla dzieciaków. Wtedy w wiosce można spotkać elfa, niziołka lub krasnoluda. My nie mieliśmy tego szczęścia.

Jako fan Tolkiena i Sapkowskiego byłem zawiedziony brakiem jakichkolwiek postaci i jednocześnie zachwycony samym miejscem




Wracając na krótką chwilę zajrzeliśmy jeszcze do fortu Łętownia należącego do twierdzy Przemyśl


i tak spędziliśmy dwie niedziele pod Przemyślem.

DO ZOBACZENIA KOLEJNYM RAZEM

Olewka

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dwa tygodnie w Apulii- Wyjeżdżamy z Apulii czyli Matera

      Wczoraj poszliśmy spać dość późno a dziś mieliśmy wstać wcześnie rano. Dziś kolejny z naszych dobroczyńców, gdyby nie on nie dojechal...