Poranna toaleta, śniadanie i pora się spakować. O 9 spakowani i wymeldowani, z całym bagażem na plecach ruszamy w ostatni już spacer na tym wyjeździe.
Punkt pierwszy to kawa obok zamku w Niedzicy. Wspinamy się więc wytrwale po schodach na zaporę (w sobotę bagaż zdawał się dużo lżejszy). Pijemy kawę i zastanawiamy się nad wejściem na zamek. Ostatecznie odpuszczamy sobie, bo kolejka spora a my mamy coraz mniej czasu.
Udajemy się więc na przystań. Po drodze kupujemy pamiątki dla bliskich, wtem pojawia się człowiek grający na cymbałach
fot.Emka
fot.Emka
fot.Emka
Oboje z Emką uwielbiamy muzykę, więc nie mogliśmy przejść obojętnie. Wrzuciliśmy pieniążka i zasłuchaliśmy się. Po chwili rozmowy okazało się, że nasz muzyk jest również malarzem. Marcin Żarnecki, bo tak nazywa się artysta, opowiada nam trochę o instrumencie na którym gra, swoich planach na przyszłość i nagrywanej płycie. Wymieniamy się kontaktami i niestety musimy wyruszać dalej.
Na przystani kupujemy bilety na drugi brzeg, do Czorsztyna. To świetny sposób aby się dostać na drugą stronę i chyba jedyny środek transportu. Chwilę później siedzimy wygodnie na statku, który oddala nas od jednego zamku ale zabiera ku drugiemu
Krótka podróż i znów stajemy na twardym lądzie. Przed nami ostatni punkt programu, ruiny zamku w Czorsztynie. Pod zamek docieramy po kilkunastu minutach i zaczynamy zwiedzanie.
Zamkowa kuchnia
Widok na mury obronne
Taki widok z okna mógłby mieć
Niestety równe ściny, nowa cegła, kostka i sufity z płyty karton-gips nie pasują mi tu wcale.
no i dyby obowiązkowo
żegnamy się z zamkiem
Teraz pozostało dostać się na przystanek. Docieramy tam zmęczeni ciężarem bagażu i słońcem, które postanowiło umilić nam powrót do domu. Bus który w stronę spływu kosztuje 9 zł w drugą stronę zabiera nas za 5 zł.
W Szczawnicy czekając na przesiadkę w ramach obiadu zamawiamy sobie oscypka z żurawiną, kwaśnicę i pszeniczne. Ostatni posiłek zjedzony. Bus zabiera nas do Tarnowa, oczywiście dzięki korkom do Tarnowa dojeżdżamy z opóźnieniem i przeładowanym busem. W Tarnowie ratuje nas PKP i zabiera do Rzeszowa, skąd Papryk (mój brat) odbiera nas i odwozi do domu.
W ten sposób kolejna podróż dobiega końca a my jutro ruszamy do pracy zarobić na następną. Gdzie tym razem? Któż to wie?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz