poniedziałek, 19 lutego 2018

Wianki w Noc Kupały czyli Kraków

      To już ostatnia nasza podróż przed narodzinami córki. Po tym wyjeździe zacznie się czekanie na poród i przyjście na świat naszego słoneczka.
     Teraz jednak czeka na nas Kraków. Emka już wcześniej umówiła się z naszymi gospodarzami z Bielsko-Białej , dokładniej to z Moniką, bo Marcin dowiedział się o tym że jesteśmy też na wiankach dopiero na miejscu. To właśnie wianki czyli staropolska Noc Kupały sprowadziła nas do dawnej stolicy Polaków.
     Przyjechaliśmy sporo przed naszymi towarzyszami, spokojnie więc zajęliśmy pokój w hostelu Centrum. Hostel może nie najnowszy ale czysty i przede wszystkim tani. Na dole zjedliśmy obiad w barze mlecznym Pod Kopytkiem, smacznie i niedrogo, postanowiliśmy więc tam jadać. Jako że Monika z Marcinem nie dojechali nadal postanowiliśmy wybrać się sami na rynek gdzie była scena główna.

   

 Sprawdziliśmy czy wieszcz nadal pilnuje rynku

 

 i ruszyliśmy na Stolarską.
     Tam natknęliśmy się na koncert Stana Beckenbrig'a.
Wspaniały jezzowy koncert amerykańskiego muzyka na stałe mieszkającego w Polsce i koncertującego z polskimi muzykami


 Wieczorem dotarliśmy natomiast pod Nowohuckie Centrum Kultury. To tam swój koncert miał Włodek Pawlik. Zdaje się że jedyny zdobywca nagrody Grammy w Polsce.




Po świetnym koncercie Włodka, wracamy nad Wisłę na pokaz sztucznych ogni. Niestety nie jestem "fachowcem" od robienia zdjęć sztucznych ogni i nie wyszło nic z tych zdjęć


     Wracamy więc na nocleg, bo rano zaczynamy zwiedzanie Krakowa.

     Jest już rano a ja wyciągam wszystkich aby pokazać miejsca gdzie pracowałem.
Zaczynamy od Domu Towarzystwa Rolniczego na placu Szczepańskim. 
 

Wstępujemy też do Kamienicy Szałayskich ale oprócz szuflady Wisłockiej pozostałe wystawy są właśnie w przebudowie.

Na rynku spotykamy konną pocztę.

My jednak dalej idziemy i dochodzimy do franciszkanów.

Pracowałem tam kilka lat temu ale wtedy przepiękny witraż według projektu Wyspiańskiego był jednak w renowacji. Teraz udało nam się zobaczyć to arcydzieło.

Dalej ruszamy na Podgórze. Po drodze mijamy kolejny zabytkowy samochód.

oraz polską kładkę miłości

W końcu trafiamy na kopiec Kraka







Wracając zahaczamy o najstarszy krakowski kościółek czyli kościół św. Benedykta, którego powstanie datowane jest na ok. 1000 rok. Niestety otwierany jest tylko dwa razy w roku. Ja byłem wewnątrz ale w trakcie remontu, chętnie zobaczyłbym jak wygląda po remoncie.




Wracamy w okolice  kościoła św. Józefa. Tam postanawiamy zjeść obiad i lody.



W drodze powrotnej robię kilka zdjęć

Cricoteka


kładka Ojca Bernatka


kłódki miłości tamże


zabytkowy Ikarus na wakacyjnej linii 190


na koniec Europeum.

     Tak żegnamy się z Krakowem i wracamy do domu. 
Kolejny wyjazd być może wiosną o ile Julka się zgodzi, na pewno wam o nim opowiemy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dwa tygodnie w Apulii- Wyjeżdżamy z Apulii czyli Matera

      Wczoraj poszliśmy spać dość późno a dziś mieliśmy wstać wcześnie rano. Dziś kolejny z naszych dobroczyńców, gdyby nie on nie dojechal...