Teraz jednak czeka na nas Kraków. Emka już wcześniej umówiła się z naszymi gospodarzami z Bielsko-Białej , dokładniej to z Moniką, bo Marcin dowiedział się o tym że jesteśmy też na wiankach dopiero na miejscu. To właśnie wianki czyli staropolska Noc Kupały sprowadziła nas do dawnej stolicy Polaków.
Przyjechaliśmy sporo przed naszymi towarzyszami, spokojnie więc zajęliśmy pokój w hostelu Centrum. Hostel może nie najnowszy ale czysty i przede wszystkim tani. Na dole zjedliśmy obiad w barze mlecznym Pod Kopytkiem, smacznie i niedrogo, postanowiliśmy więc tam jadać. Jako że Monika z Marcinem nie dojechali nadal postanowiliśmy wybrać się sami na rynek gdzie była scena główna.
i ruszyliśmy na Stolarską.
Tam natknęliśmy się na koncert Stana Beckenbrig'a.
Wspaniały jezzowy koncert amerykańskiego muzyka na stałe mieszkającego w Polsce i koncertującego z polskimi muzykami
Po świetnym koncercie Włodka, wracamy nad Wisłę na pokaz sztucznych ogni. Niestety nie jestem "fachowcem" od robienia zdjęć sztucznych ogni i nie wyszło nic z tych zdjęć
Wracamy więc na nocleg, bo rano zaczynamy zwiedzanie Krakowa.
Jest już rano a ja wyciągam wszystkich aby pokazać miejsca gdzie pracowałem.
Zaczynamy od Domu Towarzystwa Rolniczego na placu Szczepańskim.
Wstępujemy też do Kamienicy Szałayskich ale oprócz szuflady Wisłockiej pozostałe wystawy są właśnie w przebudowie.
Na rynku spotykamy konną pocztę.
My jednak dalej idziemy i dochodzimy do franciszkanów.
Pracowałem tam kilka lat temu ale wtedy przepiękny witraż według projektu Wyspiańskiego był jednak w renowacji. Teraz udało nam się zobaczyć to arcydzieło.
Dalej ruszamy na Podgórze. Po drodze mijamy kolejny zabytkowy samochód.
oraz polską kładkę miłości
W końcu trafiamy na kopiec Kraka
Wracając zahaczamy o najstarszy krakowski kościółek czyli kościół św. Benedykta, którego powstanie datowane jest na ok. 1000 rok. Niestety otwierany jest tylko dwa razy w roku. Ja byłem wewnątrz ale w trakcie remontu, chętnie zobaczyłbym jak wygląda po remoncie.
Wracamy w okolice kościoła św. Józefa. Tam postanawiamy zjeść obiad i lody.
W drodze powrotnej robię kilka zdjęć
Cricoteka
kładka Ojca Bernatka
kłódki miłości tamże
zabytkowy Ikarus na wakacyjnej linii 190
na koniec Europeum.
Tak żegnamy się z Krakowem i wracamy do domu.
Kolejny wyjazd być może wiosną o ile Julka się zgodzi, na pewno wam o nim opowiemy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz