Nasza mała pierwsza cało rodzinna wyprawa.Startujemy! :).
Sobota wieczór rozmyślamy o tym, że fajnie by było spędzić kreatywnie niedziele i pada pomysł, aby pojechać w okolicę Rudawki Rymanowskiej zobaczyć Lodospady.
A więc nastała Niedziela i komu w drogę temu czas.
Dojeżdżamy do Rudawki, pogoda nam dopisuje, jest mroźno, ale też i słonecznie. Wypakowujemy wózek, Julkę otulamy dodatkowymi szalami, że by nam maleńka nie zmarzła.
Idąc na szlak mijamy już mnóstwo widzów, i nachodzą nas myśli jak sobie poradzimy z Julką i wózkiem, jednak po wejściu na szlak negatywne myśli uciekają a i nasz piesek „Józio” czuje się na spacerze wyśmienicie, bez problemu poruszamy się do przodu po „lodowym szlaku”. Pozytywnie zaskoczeni tym, że mnóstwo rodziców zabrało swoje dzieci sprzed telewizorów, wytarli z kurzów sanki i postanowili zobaczyć to co my :)
Naszym oczom ukazuje się lodowa dolina Wisłoka. Wchodzimy na zamarzniętą rzekę i pojawiają się myśli,
Czy ten lód nie usunie nam się zaraz spod nóg ?? :),
Widok rozbawionych dzieci z rodzicami nas uspokaja i idziemy dalej, na ścianach skalnych pojawiają się przepiękne Lodospady.
Widoki nie do zapomnienia.
Podziwialiśmy również kilkoro miłośników wspinaczek, którzy w tym czasie pokonywali lodową ściankę.
Taka ciekawostka , Rudawka Rymanowska to jedno z nielicznych miejsc w Polsce gdzie możemy podziwiać Lodospady.
Jeszcze ostatni raz rzucamy okiem na dzieło naszej pięknej zimy.
Krótki ale piękny szlak lodospadów przebyty. Dochodzimy do wniosku, że nasz wózek jest nie zniszczalny i jedziemy do domu.
Wracając zahaczamy o HACZÓW,
W miasteczku którym podziwialiśmy jeden z największych i najstarszych Kościołów gotyckich na świecie
Kościół jest tak piękny, że na pewno wybierzemy się w lecie, że by dokładniej poznać i ponownie podziwiać parafie.
Nasza wycieczka dobiega końca, wszyscy zmarznięci, ale zadowoleni.
Tym razem pisała Emka :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz