sobota, 11 maja 2019

Największa palma czyli Lipnica Murowana

     Nadeszła niedziela palmowa. Pogoda ładna, Kropek zatankowany pora więc wyruszać do Lipnicy Murowanej.
     Od roku 1958 tam właśnie prezentowane są najwyższe palmy wielkanocne w Polsce. My jednak mamy dodatkowy cel naszej podróży, jest to przepiękny drewniany kościół świętego Leonarda. Ale o nim za chwilę. Na razie dojechaliśmy i skierowano nas na parking jeszcze przed rogatkami wsi. Sama wieś jest nie wielka i ma ok. 800 mieszkańców.
     Do 1934 r. Lipnica Murowana miała prawa miejskie. Jako miasto miała też swój rynek i teraz właśnie na tym ryneczku znajduje się scena a wokół niej ustawione są palmy i stragany z rękodziełem.











    


















 Po krótki spacerze po ryneczku natrafiamy na to co interesuje nas i jest prawdziwym rękodziełem. Pośród straganów z kiełbasą, chlebem i serami stoi stragan z ikonami. Tam kupujemy dwie ikony. Jezus Pantokrata dla nas i MB Prawdziwej Miłości na prezent.





Spacerujemy jeszcze po straganach z ręcznie robionymi zabawkami, pisankami, palmami czy serwetkami. Wiele z tych rzeczy jest naprawdę fajnych i widać, że włożono w nie mnóstwo pracy.





     Wracamy do naszego samochodu z ikonami, aby nie nosić ich ze sobą. Skoro już jesteśmy w "naszej bazie" to postanowiliśmy zjeść po kanapce i napić się kawy. Jest to jeden ze sposobów obniżenia kosztów wyjazdu. Często nasze wyjazdy jednodniowe to wyjazdy z własnym prowiantem i kawą w termosie, dokupujemy ewentualnie jakąś zupę dla Julii.

     Brzuszki pełne można wrócić do zwiedzania. Wracamy więc, teraz kolej na gwóźdź naszego wyjazdu.
     Kościół św. Leonarda jest jednym z kościołów drewnianych wpisanych do listy zabytków UNESCO. Wybudowany w XVw. chociaż miejscowi datują go na wiek XII. Został wybudowany w miejscu słowiańskiej świątyni tzw. gotyny. Ponoć słup podpierający ołtarz główny jest pozostałością po tej właśnie świątyni i  był poświęcony Światowidowi. Położony na cmentarzu kościół wygląda wspaniale. Julka baraszkuje po okolicy i bawi się z innymi dziećmi a my na zmianę wchodzimy oglądać wnętrze i obchodzimy kościół sobotami. Pokryta gontem i z drewnianymi rynnami świątynia jest naprawdę wspaniała. 







Piękna ambona czy baptysterium, tryptyki i polichromie wszystko przykuwa uwagę.









W kościele znajduje się też grób Antoniego Ledóchowskiego. Był on ojcem sióstr Ledóchowskich.


     Antoni miał dwie córki Urszulę i Marię. Urszula została założycielką zgromadzenia sióstr Urszulanek i świętą Kościoła Katolickiego zaś Maria założyła zakon sióstr misjonarek klawerianek i błogosławioną. Przed ich domem mieliśmy zaparkowany samochód ale dopiero gdy wracaliśmy aby wyjechać to dowiedzieliśmy się o tym.

     Pora wracać do domu. Po drodze trafiamy jeszcze do zamku w Melsztynie. Jednego z ciągu zamków nad Dunajcem. Zamek czy raczej jego ruiny są malowniczo położone na wzgórzu nad Dunajcem.


Spacerkiem do zamku z pobliskiego parkingu, obowiązkowa sesja zdjęciowa i niestety trzeba wracać do domu.







Tak kończy się wyjazd, ale już nie długo weekend majowy, który u nas trwał 9 dni😆😆😆

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dwa tygodnie w Apulii- Wyjeżdżamy z Apulii czyli Matera

      Wczoraj poszliśmy spać dość późno a dziś mieliśmy wstać wcześnie rano. Dziś kolejny z naszych dobroczyńców, gdyby nie on nie dojechal...